Drogo….drożej….owoce i warzywa (czyli rzecz o rozdwojeniu jaźni i zaklinaniu rzeczywistości w praktyce)

Uszanowanie!

No sam Wam przyznam, że tytuł jest lekko pokrętny, i nie dziwię się Waszej konfuzji („o co mu chodzi? ciekawe?!”).
Otóż, moi mili, w piątek byłem na spotkaniu w mojej byłej pracy. Spotkanie bardzo miłe i pełne uprzejmości, można rzec, łezka się w oku zakręciła. A że dosyć powszechną wiedzą wśród moich znajomych jest fakt, że mam korbę na punkcie żywienia, zostałem przyjęty nie ciastem, a winogronami, suszonymi śliwkami i kawą. No poezja!
Rozmowa w którymś momencie musiała zahaczyć o tematy zdrowia i żywienia (jest to placówka edukacyjna, gdzie mamy do czynienia z żywieniem zbiorowym dzieci). Przy okazji marginalnie wspomnę, że mój pogląd na to, jak żywimy nasze pociechy, wyraziłem już między innymi w poniższych wpisach:
Rozmowa ta, jak się później okazało, stała się przyczynkiem do dalszej refleksji na temat ceny zdrowego odżywiania, ceny rozumianej literalnie: ile to kosztuje i dlaczego tak drogo?
Panuje pewien stereotyp, który jak każdy stereotyp, ma też i swą prawdziwą reprezentację, że:

ZDROWE ODŻYWIANIE JEST DROGIE

No to ja bym chciał dziś troszkę podyskutować na ten temat i pokazać, że wszystko w tym temacie jest relatywne: poczynając od tego, że co dla jednych jest drogie, dla innych jest tanie, nie ma jednej miary tego co uznajemy za zdrowe i wreszcie, że te same pieniądze wydane na przyjemności dla podniebienia (niekoniecznie zdrowe) łatwiej uznajemy za „tanie”, niż te wydane na zdrowe, acz mniej podniecające nas produkty.

Kebab/pizza/Mc

Za punkt wyjścia i jednocześnie konkretne odniesienie do dalszych rozważań przyjmijmy moje wczorajsze doświadczenie bliskiego spotkania z tzw. śmieciowym żarciem. Oto ono:

25 zł za jeden tzw. „posiłek”. Drogo to czy tanio? Sądząc po popularności tego typu lunchu, uznać możemy, że dla większości Polaków wydatek 25 zł nie jest niczym szczególnie obciążającym. Stawiam jednak tezę, że te 25 zł zostawione przy kasie warzywniaka część ze zjadaczy lunchu „na mieście” uzna już za „drogo”.

No bo jak to? Wydać 25 zł na banany?

Oczywiście celowo sprowadzam sytuację do małego absurdu, bo wcale nie chodzi mi o to, abyście jedli na lunch tylko banany ale… za te 25 zł mielibyśmy 5 kg bananów w wersji premium (BIO, FairTrade itd.). Jeśli porównamy wartości odżywcze i potencjał zdrowotny tkwiący w obu produktach, to wynik będzie miażdżący. A cena? Za ten jeden kebab możemy mieć bananowy lunch przez kolejne 5 dni, bo nie zakładam, że ktokolwiek pochłania więcej niż kilogram bananów na raz.
Czyli co, wykazaliśmy, że zdrowe jest w tym przypadku pięć razy tańsze niż „śmieciowe”?

Fajki, alkohol i inne uciechy

Przyjmijmy kolejną perspektywę. Paczka papierosów i jedno piwo. Palaczy w Polsce mamy aktualnie około 10 mln. Ta zatroskana o swoje zdrowie grupa najchętniej wypowie się o drożyźnie w warzywniakach. Piwoszy mamy jeszcze więcej i rzadko który zatrzymuje się na jednym piwku, ale do naszych obliczeń wystarczy i to.
Paczka papierosów i piwko: razem mamy leciuchno 18 zł. Mało to? Dużo? Ułożyłbym co najmniej kilka sensownych, zdrowych i zbilansowanych jadłospisów za ten pieniądz. Tylko kogo to obchodzi? Zdrowe odżywianie jest drogie, więc nie dla nas, nie musimy zatem o tym myśleć. Stereotyp trwa, utrwala się i ma się dobrze.

Co na to klasa średnia i inteligenci?

Tutaj mit też ma się dobrze. Zdrowe jedzenie kojarzone jest z najdroższymi produktami spod znaku BIO. Ketchup 10 zł, słoiczek ogórków 10 zł, paczuszka orzechów 20 zł. Kogo na to stać? No i tu przyznaję rację. To jest dość drogo. Tylko czy aby na pewno wyszukiwanie produktów „specjalnych” jest tym zdrowym odżywianiem? Z moich doświadczeń i analiz wynika, że na półkach z żywnością specjalną jest ta sama proporcja zdrowych i niezdrowych, co na pozostałych. Faktem jest, że jeśli chodzi o warzywa i owoce, jeśli tylko mamy możliwość, to warto rozglądać się za produktem z farmy ekologicznej (cebula, ziemniaki, jabłka – koniecznie!), ale rozszerzanie tej zasady na wszystkie produkty spożywcze po pierwsze jest niemożliwe, po drugie częściowo nieracjonalne, a po trzecie bardzo i nieadekwatnie drogie.
Do czego zmierzam? Ano do tego, żeby uczciwie spojrzeć na bilans w płaconych przez nas rachunkach. Że produkty proste i jednocześnie znacznie tańsze niż przetworzone są w rachunkach mniejszością. Że bardzo trzeba się starać, aby za pomocą kupna kaszy, ryżu, ziemniaków czy makaronu przebić cenę słodyczy, kolorowych bułeczek, gotowych obiadów w słoikach itp. Nie wierzysz? Przeanalizuj swoje zakupy! Kupujesz czteropak piwa, a nie stać Cię na ananasa, prawda? Stać Cię na słoik Nutelli czy kupno Rafaello, ale nie stać Cię na dojrzałe i soczyste mango, prawda? No bo przecież zdrowe jedzenie jest za drogie. Paczka fajek czy worek mandarynek? Paczka chipsów czy świeżo wyciskany sok? To są wszystko wybory podniebienia, zdrowia, ale nie ceny! Zdrowe odżywianie nie jest drogie! Ono takie bywa (jeśli kupujemy bez namysłu), ale tak jest ze wszystkim. Jednak na pewno nie jest droższe niż konwencjonalne!
Będąc w markecie, obserwuję wózki innych osób, lubię patrzeć, co przeciętny Kowalski wyciąga na taśmę przy kasie. Ze smutkiem stwierdzam, że znajduję tam potwierdzenie większości danych statystycznych. Owoce i warzywa – margines. Ryż, kasze i produkty pełnoziarniste – margines. Zdrowe tłuszcze, orzechy, oleje tłoczone na zimno -z rzadka i ze świecą szukać. Podstawa to: białe pieczywo, mięso, nabiał, kolorowe napoje, gotowe produkty w słoikach i puszkach, słodycze. Wydać na taki zestaw 150 zł – normalne. Ale gdy przez kasę „przejdzie” moje 5 pomelo, kilka kiści bananów, 20 kiwi, szpinak, 5 paczek marchwi i paczka orzechów, ludziom wychodzą oczy z orbit. Moje 150 zł jest droższe, niż to,które zapłacił poprzedni klient. No niestety, „zdrowe jedzenie kosztuje” 🙂

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *