Endermologie® Skuteczna broń w walce o wymarzoną sylwetkę?

Czołem!

A to dzisiaj małe zdziwko! Nie będę nawijał o białku, zieleninie, kurkumie, boczniakach i innych moich flagowych zajawkach. Nie będzie też o odszczepieniach od normy typu: trenujący naturalnie, weganie czy wrażliwcy wszelkiej maści.

Dziś będzie dla każdego i powinno się spodobać. To dobra nowina: bezwysiłkowo, przyjemnie i z sukcesami. Tak też można modelować sylwetkę!

Ile w tym prawdy? Działa, nie działa? O co w tym chodzi? Co o tym sądzę? Wszystkiego dowiecie się z dzisiejszego wpisu.

Dieta + trening

Zalecenie pod tytułem „dieta + trening = sukces” jest prawdziwe. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że w modelowaniu sylwetki to dwa najważniejsze aspekty. Dieta jest bezwzględnie numerem jeden (to zazwyczaj budzi wielkie zdziwienie). Trening pełni ważne role (podkręcanie metabolizmu, rozbudowa mięśni, kształtowanie wyglądu poszczególnych części ciała, dotlenianie, tonus, jędrność).

Zakres oddziaływań dietetycznych jest bardzo szeroki. Szkół, koncepcji i podejść są dziesiątki, a postępowaniem dietetycznym, w kontekście kształtowania sylwetki, może być objęty niemal każdy zdrowy człowiek (niezależnie od płci, wieku, sprawności itp.).

Jeśli chodzi o możliwości kształtowania i modelowania sylwetki za pomocą aktywności fizycznej, to tutaj pole do manewru jest już mocniej zawężone. Po pierwsze, odpada nam rzesza ludzi, którzy na sam widok sali treningowej już zakończyli myślenie o transformacji swojego ciała. Wśród tych, którzy decydują się na jakąś formę aktywności fizycznej, tylko nieliczni trafiają na siłownię, pod opiekę trenera (w kontekście modelowania sylwetki nie ma lepszej drogi niż praca nad jakością umięśnienia połączona z „podkręcaniem” metabolizmu). Wszelkie formy aktywności fizycznej są oczywiście mile widziane i wnoszą swój wkład w cały proces treningowy (chociażby zużytkowanie energii), ale tylko nieliczne z nich prowadzą do zaplanowanego efektu. Pulę osób chętnych na tego typu postępowanie uszczupla jednak jeszcze stan zdrowia, aktualny stan zdolności i cech motorycznych, przebyte urazy i kontuzje, wiek. Jak widzimy, nie każdy może skorzystać z pełnej gamy dostępnych nam narzędzi treningowych w walce o zmianę sylwetki.

W mojej pracy z Klientami zawsze kładłem i kładę największy nacisk na korzystanie z tych potencjałów, które są nam dostępne. Stąd tak duże zainteresowanie tematem diety, jej wpływu na stan zdrowia, odżywienia organizmu i w końcu na wygląd. Poruszam się w obrębie kilku sprawdzonych ścieżek dietetycznych, indywidualizując je pod kątem konkretnej jednostki.

Na sali treningowej zawsze pracujemy na pełnych obrotach (mam kilka miłych pseudonimów: „oprawca”, „kapo”, „sadysta”), ale wynika to tylko z tego, że chcę zmaksymalizować zyski z czasu, który podopieczny spędza ze mną na sali treningowej. Maksymalizacja nie oznacza przekraczania bezpiecznych granic. Maksymalizacja oznacza pracowanie na swoich zdrowych, bezpiecznych i dostępnych „maxach”. Bywa, że pracuję z osobą mało sprawną, starszą lub chorą i okazuje się, że wpływ bodźców treningowych na proces modelowania sylwetki jest marginalny (nadal niezwykle ważny ze względu na funkcje profilaktyczne, zwiększające ukrwienie, witalność, sprawność, ale marginalny ze względu na „efekt wizualny”).

Mam więc cały katalog osób, które z jakiegoś powodu nie mogą przejść przez optymalny z mojego punktu widzenia proces modelowania sylwetki. Najczęstsze powody to:

-choroby metaboliczne;

-brak konsekwencji w stosowaniu strategii dietetycznej;

-niedostateczna motywacja;

-chęć osiągnięcia sukcesu przy minimalnych nakładach czasu i energii;

-niezdolność do wykonywania ćwiczeń fizycznych (ograniczenia ruchowe, choroby, wiek, ogólna sprawność);

-niezdolność do utrzymania reżimu treningowego;

-brak wiary w sukces.

Czemu wspominam o tych wszystkich przypadkach? Bo dzisiejszy temat opisuje metodę, która dostępna jest również dla tych, którzy z jakiegoś powodu znaleźli swój przypadek na powyższej liście.

Brakujące ogniwo

Przytoczę jeszcze dwa przypadki, które niekoniecznie znalazły się w katalogu osób z jakiegoś powodu „wykluczonych” z pełni dostępnych trenerowi środków modelowania sylwetki.

Osoba 1 – przeprowadziliśmy wzorową redukcję masy ciała, za pomocą środków treningowych zarysowaliśmy kształt mięśni, jednym słowem jest SUKCES. Mimo to jest mały niesmak. Pozostało wspomnienie „starego”. Jest jedna fałdka na brzuchu, która nijak nie chce ustąpić pod wpływem dietetycznych i treningowych bodźców. Choćbyśmy stanęli na głowie, nie pozbędziemy się jej. Jest jeszcze luźna i wiotka skóra w miejscach, gdzie tkanki tłuszczowej ubyło najwięcej. Choćbyśmy nie wiem jak ćwiczyli, nie wypełnimy tej „luki” mięśniami. Jedyne, co mogłem dotychczas zaproponować, to pogodzenie się z tym, a w skrajnych wypadkach sugerować ingerencję chirurgiczną.

Osoba 2 – schemat podobny jak wyżej. Wszystko pięknie, redukcja jak marzenie. Pozostaje jeden feler, z którym ponownie wypada się pogodzić. Cellulit. Mimo dużego ubytku masy ciała, mieszczenia się w dolnej granicy widełek zawartości tłuszczu w organizmie, tzw. „pomarańczowa skórka” nie odpuszcza.

W obu opisanych wypadkach (jak i w każdym innym przypadku redukcji masy ciała, ale tu w szczególności) zalecałem konsultacje z naszym gabinetem kosmetycznym. Wiem, choć ekspertem nie jestem i zawsze miałem sceptyczne podejście do miękkich metod, że profesjonalna chemia kosmetyczna może pomóc w utrzymaniu jędrności, wspomóc skórę w odzyskaniu formy i ulepszyć efekt całego procesu modelowania sylwetki. Wiedziałem, ale nie wierzyłem.

Nowa era

Kto mnie zna, wie, że jestem bardzo ostrożny jeśli chodzi o nowe technologie, a i wszystkie oddziaływania kosmetyczne traktowałem z przymrużeniem oka. Do czasu… Do czasu, gdy nasz gabinet kosmetyczny wyposażony został w nowe urządzenie Cellu M6® Integral.

Z wielką ciekawością obserwowałem karierę tego przyrządu, sam poeksperymentowałem i odesłałem do „dziewczyn z Beauty” kilku swoich podopiecznych. Otrzymywałem również informacje zwrotne z gabinetu. Wyniki były najczęściej zaskakująco dobre, a część z nich wręcz niezwykła (rekordzistka zmniejszyła po cyklu zabiegów o 11 cm obwód pasa!! bez diety i treningu!) Zdarzały się również niepowodzenia, dwie moje Klientki nie miały poprawy lub jej nie zauważyły. Gdyby jednak przeprowadzić jakąś pobieżną statystykę, okazałoby się, że liczba osób zadowolonych z podjęcia tego typu zabiegów jest w zdecydowanej przewadze.

Dopiero mając te informacje, zrozumiałem, że dostarczane przez producenta dane z badań dotyczących endermologii nie są wyssane z palca.

Sam zabieg cieszy się ogromną popularnością na całym świecie (dziennie wykonywanych jest 100.000-200.000 zabiegów). Podobną popularnością zaczął cieszyć się w naszym klubie.

Muszę się w tym miejscu przyznać, że mój początkowy sceptycyzm był błędem. Jak widać, nie wszystko, co ma dawać rezultaty bez wysiłku, przyjemnie i skutecznie, musi być naciąganiem. Zwracam honor całej branży welness. Okazuje się, że potrafiła mnie zaskoczyć tym niezwykłym produktem.

Endermologie®

Endermologie® jest ekskluzywną metodą mechanicznej stymulacji komórek. Jej skuteczność potwierdzona jest 130 badaniami klinicznymi (łącznie z biopsją tkanek i mikrodializą). Najkrócej ujmując, główny mechanizm działania polega na mechanicznej stymulacji adipocytów i fibroblastów w celu wzmożenia lipolizy, produkcji kolagenu, elastyny i kwasu hialuronowego.

Urządzenie ma zaprogramowanych wiele schematów postępowania. Wykonujący zabieg ustala z Klientem priorytety i w zależności od przyjętej strategii dobiera właściwy program lub zestaw programów.

Główne funkcje to redukcja tkanki tłuszczowej, drenaż limfatyczny, ujędrnianie, antycellulit. Są również bardziej specjalistyczne programy, np. usuwanie blizn czy zestaw zabiegów sportowych.

Wszystkich zainteresowanych odsyłam do wspomnianych badań i na stronę producenta: http://itpestetyka.pl/integral/

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *