Gluuuuuuuuuuten…. w sporcie – głos w dyskusji

Hello!

Gluuuuuuuten! Jak tak dalej pójdzie, to niedługo będzie się straszyć tym hasłem dzieci i wypełniać scenariusze horrorów. Co za zawrotna kariera! Kroku glutenowi dotrzymywał przez chwilę tylko szał na olej kokosowy i paleo 🙂 Wszystko jednak ma swój koniec i tak jak wiemy już, że olej kokosowy to nie najlepszy pomysł (czytaj: Olej kokosowy – nie taki diabeł dobry, jak go lansują), mam nadzieję, że koniec fobii glutenowej jest już bliski.
Dzisiejszy wpis jest małą cegiełką, która ma trafić w zakute paleołby. Wyznawcy człowieka z maczugą podgrzewają strach przed glutenem wszędzie, gdzie się da (wizje szalejących stanów zapalnych, „cieknących” jelit, brain fogu itd.). Czemu to robią? Pasuje doskonale do koncepcji eliminacji zbóż, a co za tym idzie, wedle ich logiki wprost prowadzi do dowodu tezy, że człowiek jest mięsożerny.

Efekt kuli śnieżnej

Ktoś, gdzieś, kiedyś postanowił ekstrapolować wpływ glutenu na osoby z celiakią na szersze grono konsumentów. Sama teza i pomysł nie są złe (warto zadawać pytania),  problem w tym, że nie ma żadnych dowodów i przesłanek ku temu, by uznać tę ekstrapolację za słuszną. Świat jakimś cudem jednak pomysł „łyknął”. Prawdopodobnie z nudów. Doświadczenie pokazuje, że przestrzeń żywienia człowieka nie znosi stagnacji i co jakiś czas musi być ożywiona jakąś rewolucyjną koncepcją. Mamy tu typowe etapy: inkubacji, renesansu i zgonu. Ktoś coś powie, opisze w szemranym czasopiśmie, któraś z celebryckich twarzy temat „podchwyci” i zrobi z tego publikację, ciemny ludek to kupi. Ot! Inkubacja gotowa! Renesans robi się sam.  Niezależnie od praktyki, prawdziwego wpływu danej koncepcji itd. nowa koncepcja dietetyczna rozprzestrzenia się. Ludzie powtarzają informacje o zbawiennym wpływie nowego trendu, znajdują się uzdrowieni i wdzięczni, a półki sklepów zapełniają się produktami przeznaczonymi dla danego sposobu żywienia. Biznes się kręci, kula się toczy. Na koniec przychodzi znudzenie, weryfikacja przez sfrustrowanych byłych entuzjastów danej koncepcji i najczęściej śmierć w zapomnieniu.
Te same etapy dotyczą manii gluten-free. Jesteśmy w szczycie renesansu (bez dwóch zdań, to dobrze dla osób, które mają celiakię i autentyczną nietolerancję lub nadwrażliwość na gluten). W księgarniach bez trudu znajdziemy całe półki książek na temat tego problemu (szukajcie w miejscu, gdzie niedawno stały książki o diecie Dukana, a jeszcze chwilę wcześniej Tombaka i tzw. Doktora Kwaśniewskiego). W sklepach, restauracjach, pizzeriach i kilku miejscach, o których nawet byśmy nie pomyśleli, znajdziemy magiczne „gluten-free”. I jeszcze raz powtórzę: to bardzo dobrze, bowiem chorzy na celiakię mieli ogromny problem z dostępem do „czystej” glutenowo żywności. To jednak nie w trosce o nich włączono szerszy asortyment produktów bez glutenu, lecz dlatego, że to modne i dobrze się sprzedaje. Kula się toczy.

Sportowcy

Przydatność diety wolnej od zbóż (rozpatrywanej przez udział glutenu) nie ominęła również świata sportu. Tutaj nowinki dietetyczne czują się jak w szklarni. Sportowcy testują na sobie i swych wynikach niemal każdą substancję pojawiającą się na rynku suplementów oraz każdy pomysł dietetyczny. Subiektywne odczucia były różne. Jedni twierdzili, że dzięki eliminacji zbóż weszli na nieznany sobie poziom wyników, inni nie zauważyli różnic. Subiektywne odczucia są ważne, ale człowiek umie się nieźle programować, a efekt placebo znamy nie od dziś. Nas jednak interesują fakty i obiektywizm. Mamy jakieś twarde dane? Proszę bardzo:
Naukowcy zaprojektowali kontrolowane, randomizowane, podwójnie ślepe, krzyżowe badanie, w którym grupa kolarzy została poddana wielopłaszczyznowym testom w zależności od diety zawierającej gluten lub nie. Pod uwagę wzięto między innymi parametry osiągane w testach wydolnościowych (moc, tętno, rytm serca), jak również markery zapalne i objawy żołądkowo-jelitowe.
Wyniki? Żadnych różnic! Całkowita praca 245,5kJ z glutenem, 245kJ bez glutenu, moc 267W z glutenem, 267W bez glutenu, rytm serca 94bpm z glutenem, 95bpm bez glutenu. Nie było znaczących różnic w odpowiedziach markerów stanów zapalnych i częstości epizodów jelitowych.
CONCLUSIONS:
A short-term GFD had no overall effect on performance, GI symptoms, well-being, and a select indicator of intestinal injury or inflammatory markers in nonceliac endurance athletes.
No Effects of a Short-Term Gluten-free Diet on Performance in Nonceliac Athletes.
Med Sci Sports Exerc. 2015 Dec.;47(12):2563-70

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *