Kilokalorie, megadżule, ja je wszystkie w sobie kolekcjonuję.

Obalamy MIT liczenia kalorii jako jedynej przesłanki do redukcji masy ciała.

 

Od razu wyjaśniam intencję i założenia taktyczne do tego wpisu:

NIE twierdzę, że liczenie kalorii NIGDY się nie sprawdza.

NIE twierdzę, że arytmetyka „energia in = energia out” NIGDY nie działa.

TWIERDZĘ, że znaczna część osób niewytrenowanych (tzw. typowych Kowalskich), ze spowolnionym metabolizmem lub zaburzeniami hormonalnymi, NIE PODLEGA i WYMYKA SIĘ zasadom kalkulatora kalorii.

TWIERDZĘ, że liczenie kalorii ma sens w przypadku osób niezaburzonych hormonalnie oraz z prawidłowo „nakręconym” matabolizmem.

TWIERDZĘ, że koncentracja na liczeniu energii i stosunku makroskładników bardzo często przesłania meritum zdrowego żywienia, czyli jakość produktów, ich źródło oraz bilans mikroskładników.

 

Empiria

Pozwalam sobie na wyrażenie powyższych opinii na podstawie kilkudziesięciu (może już nawet więcej) prowadzonych przeze mnie „przypadków” osób redukujących masę ciała.

Pierwsze, co rzuca się w oczy przy analizie tych doświadczeń: większość osób z nadwagą (a wszyscy z otyłością) zjada w momencie trafienia do mojego gabinetu wyraźnie zbyt mało (nie pokrywając podażą nawet podstawowej przemiany materii). Teoretycznie powinni być chudzi, a fakty są inne. Czyli hipoteza M.Ż. (mniej żryj) niekoniecznie jest trafiona.

Najczęstsza strategia, którą wówczas proponuję, opiera się na kilku działaniach:

  • zwiększamy podaż kalorii

  • włączamy bezpieczne formy aktywności fizycznej (na pewno nie bieganie!)

  • manipulujemy proporcjami makroskładników oraz podażą energii w trakcie doby

  • eliminujemy składniki antyodżywcze i tzw. śmieciowe

  • analizujemy psychologiczne uwarunkowania obecnego stanu rzeczy, budujemy strategię motywacyjną, szukamy źródeł wsparcia, odblokowujemy kanały energetyczne.

Jak widać, nie ocieramy się nawet o sztywny paradygmat deficytu energetycznego. Odwrotnie! Uciekamy od niego w kierunku odżywiania intuicyjnego i nastawionego na jakość oraz komfort psychiczny.

 

 

 

 

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *