Przepis na całkiem dobrą pastę kanapkową

Będąc w okresie wyciągnięcia przez Bertolda Kittela z TVNu na światło dzienne istnienia całego podziemia neofaszystowskiego w naszym kraju przywitam się dziś z Wami prowokacyjnie:

Heil Kompania!

Dziś wpis z gatunku rzadko spotykanych na moim blogu (jak wiecie, wspominałem, nie jestem mistrzem kuchennej ekwilibrystyki) przepis.

Skoro ja daję konkretny przepis, to musi oznaczać coś groźnego. No jest! Jest mega! Pasta, którą chcę Wam dziś zaprezentować, zauroczyła mnie powiewem świeżego smaku, w pierwszej chwili pomyślałem, że najbliżej jej do pasty jajecznej (której smak dość dobrze pamiętam). Nie mam się czego czepić  w kontekście dietetycznym, jest pożywna, bogata w białko i składniki mineralne.

Do dzieła, niezbędne składniki:

  • bób gotowany i zmielony razem ze skórką (200g)

  • cieciorka ze słoika zmielona (100g)

  • oliwa z oliwek (dwie łyżki)

  • pęczek pietruszki drobno posiekany

  • czosnek (3 ząbki)

  • młoda cebula ze szczypiorkiem (1szt.)

  • sezam prażony (1 łyżka)

  • pestki słonecznika prażone (1 łyżka)

  • sos sojowy (1 łyżeczka)

  • aquafaba (kilka łyżek, na oko)

  • sól kala namak (koniecznie ten gatunek soli! Myślę, że to nuta siarki, którą daje kala namak, odpowiada za podstawowy charakter tej pasty)

  • pieprz czarny mielony do smaku

Pasta jak to pasta, wszystko musi się ze sobą dobrze wykotłować w salaterce i przegryźć.

Propozycja podania

Dzięki uprzejmości i wspaniałemu talentowi jednej z moich Klientek miałem możliwość delektować się pastą na wspaniałym domowym chlebie na zakwasie. Do tego kilka ogórków kiszonych i orgia smaków gotowa.

SMACZNEGO!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *