Setki milionów powodów do zmartwień. Kolejna plaga XXI wieku.

Szacuje się, że niepłodność dotyka już ponad 20% mężczyzn w Polsce. Ostatnie doniesienia przedstawiają apokaliptyczne wizje przyszłości społeczeństw krajów wysoko rozwiniętych (wskazując głównie rasę białą), ze względu na zanik zdolności reprodukcyjnych ze strony mężczyzn.

MILIONY POWODÓW DO ZMARTWIEŃ

Dziś omawiamy tylko stronę męską „problemu”. Prognozy są fatalne. Jeśli spadek jakości nasienia będzie nadal postępował w takim tempie, to za kilkadziesiąt lat dzisiejszy kłopot będzie już prawdziwym PROBLEMEM.

Specjaliści wskazują na następujące dysfunkcje szczegółowe:

  • spadek liczby plemników

  • spadek ich „jakości” (ruchliwość, ekspansywność, ustawiony azymut 😉 )

  • spadek libido i sprawności seksualnej

PRZYCZYNY

Teorii jest kilka i nie ma prawdopodobnie wiodącej. Pewnym jest, że decydujący wpływ odgrywają czynniki środowiskowe, w tym ogólnie pojęte skażenie środowiska, choroby cywilizacyjne (głównie cukrzyca, nadwaga, nadciśnienie) i dieta.

DIETA

To, na co mamy na pewno wpływ, to dieta. Właściwy sposób żywienia rozwiązuje przeważnie problem ww. chorób metabolicznych. W rozwoju niepłodności u mężczyzn zasadniczą rolę odgrywają procesy wolnorodnikowe. Wykazano, że właściwy udział antyoksydantów w diecie może być skuteczny w profilaktyce i leczeniu tej przypadłości.

Bardzo istotne z tego punktu widzenia są również takie składniki,  jak cynk, selen, kwasy omega-3 i kwas foliowy (z wcześniejszych wpisów wiecie, jak deficytowe są to składniki – czy nie składa Wam się to wszystko w logiczną całość?)!

Jako czynniki wyraźnie szkodliwe w tym kontekście, wskazuje się nasycone kwasy tłuszczowe i izomery trans (hamburgerowcy wszystkich krajów łączcie się – będzie Wam raźniej, może jakieś małe grupy wsparcia? :p )

BANIAK

Co jest jajkiem, a co kurą? Nie wiadomo! Czy to głowa i jej zaburzenia wpływają na to, że są problemy? Czy to te problemy wpływają na głowę? A może to wszystko wynika z zaburzeń mikrobioty? A może to mikrobiota „steruje” tymi procesami? Nie mamy szans rozstrzygnąć.

Najzabawniejsze jest jednak to, że mężczyźni z „problemem” zrobią wszystko, by rozwiązać sytuację, z jednym wyjątkiem („nie tykajcie mojego kotleta”, „Ja mam jeść to zielone? Czy ja wyglądam na królika?”). Zmiany dietetyczne nie mieszczą się w przestrzeni tych poświęceń, które warto wziąć pod uwagę. To smutne, również dlatego, że niedocenianie tej przestrzeni prezentuje  część fachowców od naprawy sytuacji. Zdeterminowani mężczyźni pozwolą sobie przebadać nasienie, poddadzą się leczeniu, pójdą nawet na warsztaty zen, ale z pozbyciem się szkodliwych substancji z diety jest już problem. Nasz klient – nasz pan.

PUENTA

Trzeba by przed pożegnaniem machnąć coś śmiesznego na rozładowanie emocji.

Kto ma zrozumieć, ten zrozumie:

„obiektywnie patrząc, to tu mógłby być dla nas raj… same kobitki, nas dwóch, konkurencji praktycznie żadnej…

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *