SKĄD BIERZESZ? cz. 2 WIT. C

Czołem!

Witam w kolejnym wpisie z cyklu „Skąd bierzesz?”. Przyjrzymy się doskonale znanej wszystkim substancji, witaminie C. Po lekturze zasadne będzie pytanie „Skąd bierzesz witaminę C?”
Od jakichś 2-3 lat jest wielka moda na suplementację wit. C, dyskutowany jest optymalny próg podaży, wpływ dużych i mega dawek na powstrzymywanie pewnych schorzeń, a nawet sugerowane są w niektórych kręgach wlewy dożylne (przypadki sepsy, nowotworów, ostrych zatruć). Nie będziemy się tu tym zajmować. Odniesiemy się do powszechnie akceptowanych norm, które jak się zdaje, są mocno zaniżone, ale aby uwiarygodnić mój wpis i zrobić wyraźny odsiew teorii spiskowych i nie w pełni naukowych, przyjmę oficjalne wskazania.
Przyjmuję zatem (za „Żywienie człowieka, podstawy nauki o żywieniu” PWN 2012) sugerowaną dawkę 80-90 mg.

Funkcje witaminy C

W naszej świadomości istnieje schemat: witamina C – zapobieganie przeziębieniom. Jest to gigantyczne uproszczenie porównywalne ze stwierdzeniem, że samochód służy do ochrony przed deszczem. Owszem, chroni. Z tym, że nie jest to jego podstawowa funkcja, a ról które gra, jest dużo, dużo więcej.
Podstawowe funkcje witaminy C:
  • stymuluje wytwarzanie kolagenu,
  • bierze udział w syntezie hormonów,
  • zwiększa przyswajanie żelaza niehemowego,
  • odpowiada za detoksykację,
  • jest silnym antyoksydantem,
  • bierze udział w metabolizmie tłuszczy.
Niedobory witaminy C mogą skutkować m.in.:
  • podwyższonym ciśnieniem krwi,
  • niedokrwistością,
  • szkorbutem,
  • osłabieniem, zmęczeniem, częstymi infekcjami,
  • potęgowaniem powstawania zmian miażdżycowych i nowotworowych.

Witamina C w diecie Kowalskiego

Podobnie jak w przypadku wpisu o folianach, posłużę się tym samym jadłospisem. Przeciętna dieta kanapkowa z typowym obiadem typu kurczak/ziemniaki plus słodka przekąska daje nam 20 mg wit. C (czyli około 25% normy).
Jaka jest tego przyczyna? Oto odpowiedź w liczbach:
mięso piersi kurczaka – 0 mg/100g
twaróg – 0 mg/100g
ser żółty – 0 mg/100g
pieczywo – 0 mg/100g
wędliny – 0 mg/100g
kotlet schabowy – 0 mg/100g
itd. itp.
Skąd niby ta witamina ma się brać, skoro 90% produktów zjadanych przez społeczeństwo jest pozbawione tej substancji?!
Czy to nie jest jakaś wskazówka?

Azymut

Kochani! Niejednokrotnie przekonujemy się, że natura w swej mądrości zaprojektowała nas genialnie. Skupmy się na faktach i na pewnym ciągu logicznym:
  • człowiek jako gatunek nie syntetyzuje witaminy C (jesteśmy w dobrym towarzystwie, oprócz ludzi jeszcze tylko małpy i świnki morskie tego nie potrafią) FAKT!
  • w związku z powyższym człowiek musi jeść produkty zawierające witaminę C (żadne zwierzę mięsożerne nie musi tego robić!) FAKT!
  • aby zapewnić minimalne wartości określone w normach, powinniśmy szukać produktów zawierających tę witaminę – FAKT! (jedzenie pieczywa, produktów mlecznych, mięsa i przetworów, słodkich przekąsek, nie wnosi nic do podaży tej cennej substancji!)
To ja pytam po raz kolejny: SKĄD BIERZESZ WITAMINĘ C?! Odpowiedź jest oczywista: plant based diet!

Witamina C tylko z roślin

Warzywa i owoce, w zależności od gatunku, mogą zawierać mniej lub więcej witaminy C, jednak zjadając urozmaicone menu roślinne (najlepiej w formie surowej), mamy pewność wejścia w bezpieczny pułap podaży.
I znów odniosę się do prezentowanego przeze mnie we wpisie o folianach mało skomplikowanego menu spindoctora:
banany 2 szt., jabłka 2 kg, ziarna słonecznika (1 szt. średniej wielkości cały słonecznik), tofu kostka, chleb żytni 200 g, sok z arbuza 1000 ml
wynik: 199 mg witaminy C (250% normy)
To menu nie było jakoś silnie ukierunkowane na produkty bogate w kwas askorbinowy (brak tu liderów typu: papryka, nać pietruszki, brukselka, kalarepa, dzika róża, porzeczki, kiwi, kapusta).
Wynik powyżej normy (i to znacznie) wpada sam. Bez kłopotu, naturalnie, w oczywisty sposób.
Kiedy więc po raz kolejny usłyszysz pytanie o witaminę B12, przypomnij sobie od razu,  jaka jest kolejna litera alfabetu i śmiało odbijaj piłeczkę (o ile witamina B12 poprzez syntetyzowanie przez bakterie w glebie, zjadanie lekko brudnych owoców i warzyw daje się wybronić przed teorią „błędu Stwórcy” lub „naturalną mięsożernością gatunku ludzkiego”, o tyle witamina C nie pozostawia przestrzeni do dyskusji – wynik jest zero-jedynkowy).
Powtórzmy, aby dobrze to wybrzmiało:

NIE MA NA ŚWIECIE ŻADNEGO GATUNKU MIĘSOŻERNEGO, KTÓRY MUSI SPOŻYWAĆ WITAMINĘ C!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *