Tłuszcz a rak piersi – komentarz

Czołem Kompania!

Dzisiejszy wpis to tylko echo wczorajszego posta prezentującego badania dotyczące relacji tłuszcz spożyty – nowotwór piersi (wpis dostępny tu: Tłuszcz a rak piersi )

Poproszono mnie o krótkie rozwinięcie i bardziej skrupulatne rozwinięcie tego, o czym wczoraj pisałem, tak aby miało bezpośredni wymiar praktyczny w postaci jasnych wskazówek żywieniowych.

Komentarz

Wczorajsze badania ukazują następujący obraz:

  • im większy udział tłuszczów nasyconych w diecie, tym większe ryzyko wystąpienia raka piersi;

  • im większy udział tłuszczów ogółem, tym większe ryzyko wystąpienia raka piersi;

  • nie ma jednoznacznej korelacji między spożywaniem tłuszczy wielonienasyconych w ww. kontekście.

Zaleca się zatem obniżenie udziału tłuszczu w diecie w ogóle. Badacze nie wskazali bezpiecznego poziomu, więc uzupełniłem ten punkt o wnioski z Badania Chińskiego, sugerującego bezpieczny poziom udziału tłuszczów w diecie na 10%.

Logiczne wydaje się wypełnianie tej normy poprzez spożywanie tłuszczy jednonienasyconych i wielonienasyconych.

Teoria i przykłady

Tłuszcze nasycone (w prezentowanym badaniu „zły charakter”): np.  smalec, wołowina, jagnięcina, wieprzowina, masło, śmietana, mleko, sery, olej kokosowy i palmowy.

Tłuszcze jednonienasycone: np. oliwa z oliwek, olej rzepakowy, awokado, orzechy, jajko (oczywiście nie są to produkty jednorodne i zawierają w sobie różne kwasy tłuszczowe- wskazuję na dominujący).

Tłuszcze wielonienasycone: oleje roślinne, orzechy włoskie.

Przykłady z diety 2000 kcal z zawartością tłuszczów na poziomie 10% energii

10/100 x 2000kcal= 200kcal

200kcal/9kcal/g=22g

Bezpieczna granica oznacza w tym przykładzie raptem 22g!

Przykłady posiłków z zawartością tłuszczu 22g:

-garść dowolnych orzechów

-2 jajka na maśle

-100 g parówek

-11 kg jabłek 🙂

Podsumowanie

Jak widzicie, pozostanie w „strefie bezpiecznej” jest niezwykle trudne przy konwencjonalnym odżywianiu (dokładnie to samo przerabialiśmy w kontekście spożycia soli: Sól….. Qui sine peccato est, primus lapidem mittat ).

Natura wyposażyła nas w instynkt i rozum. Tego pierwszego już nie mamy, z tym drugim problem (podlega wszelkim manipulacjom, reklamom, wpływom itd.) Czym się zatem kierować w wyborze produktów? Niski naturalny udział tłuszczów, niski naturalny udział sodu, niski naturalny udział białka – ta triada jest jednym z niezłych pomysłów na wystrzeganie się produktów „złych”.

Za chwilę usłyszycie w tv, radio czy w innym portalu internetowym, że tłuszcz jest najlepszym paliwem, że cała ta fobia tłuszczowa to wymysł Amerykanów. Pytanie tylko, skąd wciąż rosnąca plaga nowotworów, a główny zabójca to choroby krążenia. Usłyszycie zapewne, że to wina spożywania zbyt dużej ilości węglowodanów. Blaszka miażdżycowa z jabłek, bananów i brokuła. To trzyma się kupy 🙂

Średni udział tłuszczu w konsumpcji w Polsce to 30-40%. Coś dodać?

Jeśli nadal chcesz być bezwolną częścią statystyki, zapomnij o wszystkim, o czym piszę. Jeśli jednak czujesz, że „coś” w tym jest, włącz myślenie, poczytaj, poszukaj świadectw, poeksperymentuj ze swoją dietą, chwytaj zdrowie!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *