Vulgaryzm w służbie człowieka czyli jak pokonać opryszczkę

Uszanowanie!

Dziś słówko o bardzo popularnym zjawisku pod tytułem HSV (herpes simplex virus) – opryszczka pospolita. Podpowiem Wam (sprawdzony na sobie) sposób na pokonanie najgorszych objawów tego paskudztwa.

Ludzie dzielą się na dwie kategorie: tych, którzy znają zjawisko opryszczki tylko „z widzenia”, i tych, którzy znają je od podszewki i minimum raz, dwa razy w roku muszą się z nim barować. Niezależnie, do której grupy należysz, nadstaw uszu, podaję dziś banalny sposób na ograniczenie działalności tego drania. Podając ten patent dalej, pomożesz komuś lub sobie.

Pierwsze godziny decydują o sukcesie

„Posiadacze” wirusa dobrze znają te charakterystyczne objawy oznaczające atak HSV. W trakcie osłabienia organizmu (stąd popularna nazwa „zimno”), silnego stresu, miesiączki, wirus daje o sobie znać. Jednym z typowych pierwszych objawów jest charakterystyczne delikatne swędzenie. Można je opisać do wrażenia dotyku włosem, czymś bardzo delikatnym. Rozpoznanie i niezbagatelizowanie tego momentu jest bardzo istotne dla dalszego powodzenia proponowanej przeze mnie kuracji. W tym momencie bowiem musi wkroczyć Vulgarator (tak go roboczo nazwałem – bardzo sympatyczna nazwa).

Vulgarator

O czym mowa? Origanum Vulgare (inaczej lebiodka pospolita) – czyli znane wszystkim zioło, oregano. Po raz kolejny uświadamiam sobie, jak bogaty jest świat substancji, które otrzymujemy od natury za pośrednictwem roślin. Daję Wam słowo, że w moim przypadku żaden plasterek i żaden acyklovir nie wykazał się taką skutecznością w ograniczaniu skutków „wykwitu”, co olejek z oregano. Miejsce, w którym czuję swędzenie, smaruję olejkiem (czuć lekkie pieczenie, rodzaj wypalenia i zasuszenia) i w większości przypadków na tym kończy się wizyta nieproszonego gościa. Jeśli tylko nie przeoczę tych kilku kluczowych godzin, skuteczność oceniam na 100%.

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *