Witamina słońca :D

O witaminie D3 jest głośno od jakichś 2-3 lat. Duży udział w całym zamieszaniu wywołała publikacja „Ukryte terapie” Jerzego Zięby. Postać kontrowersyjna na równi z Antkiem specjalistą od czołgów czy posłanką Krystyną od buły z pasztetem. Oddać mu jednak trzeba (tzn. panu Ziębie), że namieszał skutecznie, bowiem od czasu ukazania się publikacji (której jeden z filarów stanowi rozbiór witaminy D3 na czynniki pierwsze) zmieniło się bardzo dużo w postrzeganiu roli tej witaminy i dzięki Bogu stała się dużo bardziej popularna. Za jej promocję biorą się dziś nawet organizacje, które przez całe lata lekceważyły doniesienia naukowe dotyczące roli D – cóż, prawo rynku i rosnący popyt każe być w głównym nurcie. 🙂

Po co ten post? Ano po to, że nadal są osoby, które twierdzą, że żadna suplementacja nie jest nam potrzebna, bowiem wraz z dietą dostarczamy wszystkiego, co nam jest niezbędne do życia. To ja pytam od razu: czy tlen też?

Kto czytał moje wcześniejsze wpisy, wie, że tam gdzie nie trzeba, nie zachęcam do suplementów, że gdzie widać gołym okiem biznes zamiast korzyści, odradzam i demitologizuję te produkty. Podobnie byłoby z witaminą D3, przy jednym wszakże założeniu: mieszkamy w strefie między jednym a drugim zwrotnikiem lub przynajmniej w strefie podzwrotnikowej i choć małą część dnia spędzamy na dworze.

Po raz kolejny powiem całkiem głośno: nie mieszkamy (myślę tu o Polsce) w miejscu przewidzianym jako optymalne dla naszego gatunku. Dziś u nas jest tak:

Wy też czujecie powiew optymizmu?

DEFICYTY

Wedle oficjalnych danych z wielokrotnych badań populacyjnych poziom witaminy D jest poniżej optymalnych wartości u 90-95% przebadanych mieszkańców Europy, a u ponad 50% jest krytycznie niski!          90-95%!!!

WPŁYW I FUNKCJE

Niski poziom witaminy D jest zazwyczaj wiązany z zapomnianym już u nas problemem krzywicy. Okazuje się jednak, że witamina D jest czymś więcej, niż dotychczas uważano. Pełni funkcje podobne do hormonów. Eksperymentalnie stwierdza się zmianę ekspresji prawie 300 genów u ludzi z deficytem wit. D. Klasycznie przypisywana jej główna rola, czyli utrzymanie homeostazy w gospodarce wapniowo-fosforowej, ustępuje dziś całej palecie nowo odkrytych ról. Okazuje się bowiem, że witamina/hormon D wiąże się z prawidłowym funkcjonowaniem wielu tkanek, narządów i komórek niezwiązanych z gospodarką mineralną.

Podstawowe zagrożenia wynikające z niedostatecznego poziomu witaminy D:

  • zaburzenie gospodarki wapniem

  • zmęczenie i obniżona odporność

  • depresja i zaburzenia lękowe

  • nadciśnienie i choroba wieńcowa

  • bóle mięśni i stawów

  • astma i problemy oddechowe

  • cukrzyca typu I

  • krzywica i osteoporoza

Ta lista może być znacznie dłuższa i nie jest do końca przewidywalna, bowiem receptory witaminy D znajdujemy praktycznie w każdej komórce naszego ciała, a pobudzane przez deficyty tej substancji permanentne stany zapalne mogą dać się we znaki na rozmaite sposoby (np. marker TNF-alfa).

WEGAŃSKI PROBLEM?

Niewątpliwie jesteśmy bardziej narażeni na głębokie deficyty witaminy D, niż osoby żywiące się konwencjonalnie. Wyrzucamy z naszych jadłospisów jedyne sensowne źródła pokarmowe tej substancji: tran, tłuste ryby, mleko, żółty ser, jaja kurze, wieprzowinę. Nie jest to oczywiście żaden dowód na „szkodliwość” czy niedoborowość tego typu żywienia. Po pierwsze: właściwym generatorem syntezy witaminy D jest słońce (czyt. przeprowadzka na południe), po drugie: jadający wyżej wymienione produkty też łapią się w statystykę 90-95%, o której pisałem wyżej. Dość trudno jest dostarczyć wystarczające ilości tych produktów, tak aby zaspokajały nasze zapotrzebowanie na witaminę D.

CO ROBIĆ?

Spierniczać bliżej równika! A tak serio, wydaje się konieczna suplementacja witaminą D3 (najlepiej w protokole z witaminą K2 MK-7, ale dziś nie o tym). Wedle mojej oceny suplementacja taka jest niezbędna przez jakieś 8-10 miesięcy w roku.

ALTERNATYWA DLA TYCH, KTÓRZY ODRZUCAJĄ JAKĄKOLWIEK SUPLEMENTACJĘ

Są w sprzedaży specjalne żarówki UVB, które skutecznie pobudzają naszą skórę do syntezy witaminy D. Fototerapia ma kilka dodatkowych zalet i stanowi skuteczną alternatywę dla łykania kapsułek. Problem polega na znalezieniu codziennie 20-30 minut na drzemkę pod taką lampą.

NIEBIESKIE STREFY

Wspominałem już o niezwykłych rejonach świata, w których z jakiegoś powodu ludzie żyją średnio dłużej niż w innych (różnie się to liczy, również poprzez wyrażenie liczby 100-latków na każdy tysiąc mieszkańców). Na liście tych niezwykłych miejsc znajdują się wyłącznie takie, gdzie jest dużo słońca (m.in. Ikaria, Okinawa, Sardynia, Loma Linda, Kostaryka). Czy to przypadek? Możliwe! Jednak gdy złoży się wszystkie wnioski z analizy diet i warunków środowiskowych mieszkańców Niebieskich Stref, okazuje się, że wszystkie puzzle do siebie pasują, a dostęp do słońca jest jednym z ich wspólnych mianowników.

 

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *